TROMSØ

Turystę poznasz po rakach - czyli o Tromsø na dobry początek
Czarnopiątkowe rabaty lotnicze zadecydowały: lecimy do Tromsø. Cel nadrzędny: zobaczyć zorzę – tę wymarzoną i wyśnioną zwitkę zielonkawego światła na niebie, która dla ludów północy bywa tak nudną oczywistością, jak nasz piasek na plaży. Cele poboczne: ach, tych jest całe mnóstwo – Norwegia mówi przecież sama za siebie. I jeszcze ten śnieg, który w Polsce nowo narodzonym dzieciom trzeba będzie pokazywać już chyba tylko na zdjęciach [...]
Slider