W 1998 roku Chung Ju-yung, ojciec-założyciel koncernu Hyundai (co oznacza „współczesny” i – wbrew pozorom – wymawia się „hjonde”), zorganizował szeroko komentowaną w mediach akcję przekazania Korei Północnej 500 krów (według informacji podawanych przez grupę Hyundai nie dość, że było ich dwukrotnie więcej, to jeszcze maszerowały one na północ w towarzystwie daru kukurydzianego). Czy gest ten miał stanowić zadośćuczynienie ojczystej ziemi? Mówi się bowiem, że uciekający z północy w wieku osiemnastu lat Chung, posiadaną przez swego ojca krowę wykorzystał jako trampolinę (finansową), dzięki której wybił się z rodzinnej wioski Asan wprost do Seulu. Innym przykładem zaangażowania Chunga w zainicjowaną przez prezydenta Kim Dae-junga „politykę słoneczna”, zmierzającą do północno-południowego zbliżenia, było sfinansowanie północnokoreańskiej strefy przemysłowej w mieście Keasong. Jeśli z przygranicznego obserwatorium Dora – obowiązkowego punktu wycieczek po Koreańskiej Strefie Zdemilitaryzowanej – widać jakiekolwiek wielkomiejskie zabudowania, to właśnie ona.