Kto by pomyślał, że przed wyjątkowo obfitą ulewą, która jakoby starała się podkreślić subtropikalny klimat wyspy Jeju, uchroni mnie… seks… a dokładniej Muzeum seksu i zdrowia. Doskonale sprawdziło się ono w roli chroniącej przed deszczem wiaty przystankowej o dodatkowych walorach kulturalnych wpisujących się w popularną na Jeju turystykę podróży poślubnych. To istna mekka miodowych miesięcy, tygodni lub chociaż weekendów – w zależności od stopnia zapracowania małżonków, dla których wczasy na najsłynniejszej południowokoreańskiej wyspie mogą niechybnie okazać się najdłuższym okresem wypoczynkowym przed przyobleczeniem się w ciasno opinające szyję i kończyny uprzęże codziennych obowiązków.


